Loading Map...

Uluru - Kata Tjuta - Kings Canyon

Written on: Saturday October 17th, 2009

A journal entry from: BIGtrip

Von Alice Springs aus gehen wir mit rund 20 Personen auf eine dreitaegige gefuehrte Tour durch die Wuesten Zentralaustraliens. Der Uluru liegt rund 480 km von Alice Springs entfernt. Waehrend der Fahrt durch die rotsandige Wueste ist nicht allzuviel los. Ab und zu stehen verrostete Autowracks am Strassenrand, die keiner mehr braucht. Einmal treffen wir sogar auf eine wilde Kamelherde :o) Kamele sind keine uraustralischen Tiere. Sie wurden 1840 erstmals nach Australien gebracht und als Tranportmittel (z.B. anlaesslich des Baus von Telegraphenstationen in der Wueste) verwendet. Nachdem ab 1920 Autos die Kamele ueberfluessig machten, wurden die Tiere in die Wildnis entlassen. Heute ist in Australien die weltweit groesste Population von wildlebenden Kamelen vorhanden.

Die zwei Naechte verbringen wir in Swags unter freiem Himmel. Swags sind so etwas wie stabile Schlafsackhuellen mit integrierter Matraze, in welchen wir es uns dann mit unseren eigenen Schlafsaecken bequem machen koennen. Der 180 Grad-Blick des Himmels ohne irgendwelchen Lichteinfluss ermoeglicht die Sicht von unzaehligen Sternen, der Milchstrasse und sogar Sternschuppen.

Hauptreiseziele sind der Uluru und die Kata Tjuta. Der Uluru ist ein sehr eindrucksvoller Monolith inmitten von Nirgendwo. Der ersichtliche Teil des roten Felsen ist rund 3.6 km lang und 350 Meter hoch. Zwei Drittel seiner Masse befinden sich jedoch unter der Erde. Die 36 kuppelfoermigen roten Felses der Kata Tjuta sind ebenso sehr eindrucksvoll. Innerhalb der Felsen befindet sich das "Tal der Winde", von wo aus wir eine super Aussicht geniessen koennen. Uluru wie auch Kata Tjuta sind heilige Staetten der Aboriginees. Deshalb sind sie auch nur eingeschraenkt begaenglich.

_______________________________________________

Kolejnego dnia po przylocie udajemy sie na trzydniowa zorganizowana wycieczke do Uluru i Kata Tjuta, oddalonych od miasta o 480 kilometrow. Po drodze napotykamy na wraki samochodow po wypadkach, porzuconych przez ich wlascicieli. Najwyrazniej przy tak ogromnej powierzchni kraju wladze nie przejmuja sie zbytnio zlomem zanieczyszczajacym srodowisko.

Ku naszemu zaskoczeniu wypatrujemy tez stada wielbladow! Okazuje sie, ze zostaly tu sprowadzone w 1840 roku, aby ulatwic transport roznych towarow a takze budowe linii telegraficznej przez pustynie. Po 1920 roku i motoryzacji Australii zostaly wypuszczone na wolnosc a dzis stanowia najwieksza populacje dzikich wielbladow na swiecie.

Warto tez wspomniec nasze noclegi w buszu. Spimy w "swags", nie znam tlumaczenia na polski. Jest to cos w rodzaju masywnego spiwora ze zintegrowanym materacem, w ktorym spi sie pod golym niebem. Mimo ze temperatury w nocy spadaja tu do 10 stopni Celsjusza (w ciagu dnia jest okolo 30), jest nam bardzo cieplo. I przede wszystkim mamy okazje obserwowac tysiace gwiazd na australijskim niebie, Droge Mleczna, Krzyz Poludnia i spadajace gwiazdy....

A Uluru? Trudno powiedziec cos wiecej niz: gigant. Ten monolit wyrasta wrecz z pustyni na wysokosc okolo 350 metrow i ma dlugosc 3,6 kilometrow. Co ciekawe, dwie trzecie skaly znajduja sie pod ziemia. Do najpiekniejszych momentow wyprawy mozemy z pewnoscia zaliczyc obserwowanie zachodu i wschodu slonca nad Uluru. Skala zmienia kolor z kazda minuta, od czerni poprzez szary, pomaranczowy do czerwonego. Kata Tjuta oddalona o 30 kilometrow od Uluru to wlasciwie 36 skal o podobnym czerwonym kolorze. Pomiedzy skalami wiedzie malownicza Dolina Wiatrow, dostepna dla turystow. Widok ze szczytu wrecz zapiera dech w piersiach.

Zarowno Uluru, jak i Kata Tjuta, to swiete miejsca Aborygenow. Ich wierzenia i tradycje sa nam teraz odrobine blizsze. Niemniej jednak nie chca sie dzielic swoimi sekretami z nami, bialymi. Nie jest to zadnym zaskoczeniem, w koncu to oni sa rodowitymi mieszkancami Australii a niestety do 1967 roku nie mieli wlasciwie zadnych praw w tym kraju.