Loading Map...

Amazonas / W Dolinie Amazonki

Written on: Thursday March 18th, 2010

A journal entry from: BIGtrip

Als alternatives Verkehrsmittel nach tausenden Strassenkilometern fahren wir per Boot auf dem Rio Madeira vom schmutzigen Porto Velho zum lauten aber eleganteren Manaus. Die Fahrt dauert drei Tage. Da das Boot ein oeffentliches Verkehrsmittel ist, sind die anderen Fahrgaeste praktisch alle Brasilianer. Wohl aus Kosten- und Platzspargruenden wird traditionell in Haengematten uebernachtet.

Unsere taegliche Routine ist einfach zu beschreiben: Per Glocke werden alle um 6 Uhr zum Fruehstueck aufgeweckt, danach versuchen wir wieder einzuschlafen, Aufstehen drei Stunden spaeter, Aussicht auf den braunen Fluss und umgebende Waelder geniessen, Buch lesen, Small Talk mit anderen Reisenden, Bier & Cola trinken, Mittag- bzw Abendessen wie im Militaer fassen, irgendwann wieder in Haengematte gezwaengt versuchen einzuschlafen, per Glocke werden alle... Die Routine ist zwar monoton, doch wir geniessen diese neue Erfahrung der Fortbewegung und des Nichtstuns.

Nach einigen Tagen in Manaus verbringen wir drei Tage im Dschungel rund 150 Kilometer nordoestlich der Stadt in einer Lodge am Rio Preto da Eva, einem Zufluss des Amazonas. Unter fachkundiger Leitung eines Brasilianers mit indianischen Wurzeln sind wir v.a. zu Fuss bzw. auch per Boot unterwegs. Eine Nacht verbringen wir in der Haengematte irgendwo im tiefsten Wald, ein Abenteuer spezieller Art. Von unserem Fuehrer erfahren wir allerlei Interessantes ueber die Verwendung der vielen pflanzlichen Materialien wie Wurzeln, Blaetter, Fruechte oder Saft. Ungewoehnlich (aber spannend) ist der Umgang mit Tieren. Der Reiseleiter faengt diese jeweils per Hand ein, bevor er uns ueber die Verwaltensweisen, Giftklassen usw. berichtet.

_______________________________________________________________________________

Po przejechaniu paru tysiecy kilometrow zegnamy sie z Cindy i rozpoczynamy kolejna przygode, tym razem na statku. Trzydniowy rejs na rzece Rio Madeira rusza z Porto Velho a konczy sie w Manaus. Nasz statek nie jest luksusowy, wrecz odwrotnie. Warunki sa dosc spartanskie: z braku miejsca wszyscy pasazerowie spia w hamakach rozwieszonych ciasno obok siebie a z prysznicow plynie brudna brazowa woda prosto z rzeki. Oprocz okolo 120 pasazerow (poza nasza grupa wszyscy pochodza z Brazylii), statek przewozi pare ton ziemniakow, cebuli i innych warzyw.

Standardowy dzien wyglada tak: pobudka na sniadanie o 6 rano, powrot do hamaka, kolejna pobudka okolo 9 rano (slonce prazy juz bardzo mocno), opalanie sie na gornym pokladzie z ksiazka i cola (badz piwem) w reku, pogaduchy z innymi pasazerami, obiad i kolacja serwowane niczym w wojsku, podziwianie widokow za burta, pobudka o 6 rano ... Taki przebieg dnia brzmi byc moze bardzo monotonnie ale my delektujemy sie kazda chwila. Ten rejs jest niewatpliwie jednym z najbardziej wyjatkowych doswiadczen podczas BIGtrip.

Po kilkudniowym pobycie w Manaus ruszamy na trzydniowe spotkanie z dzungla amazonska. Nasza baza jest malenki kompleks domkow letniskowych wybudowanych tuz nad rzeka Rio Preto da Eva (doplyw Amazonki), 150 kilometrow na polnocny-wschod od Manaus. Mamy szczescie - naszym przewodnikiem jest przemily Leonardo, Brazylijczyk o indianskich korzeniach, ktory w fantastyczny sposob dzieli sie z nami swoja wiedza na temat fauny i flory otoczajacej dzungli. Podczas wypraw po lesie pokazuje nam przerozne rosliny i wyjasnia ich zastosowanie w tradycyjnej medycynie indianskiej. Od czasu do czasu serwuje nam niezla porcje adrenaliny - golymi rekami chwyta weze i pajaki po czym wyjasnia, jak bardzo sa jadowite i ile minut mozna przezyc po ich ukaszeniu. Nie bez obaw decydujemy sie na kolejna przygode - noc w dzungli, oczywiscie w towarzystwie Leonarda. Spimy w hamakach rozwieszonych wsrod drzew i z bijacym sercem wsluchujemy sie w otaczajaca nas dzungle. Nocny spacer "do toalety" z latarka w reku jest przezyciem samym w sobie :o)