Loading Map...

CHILE, Santiago

Written on: Thursday January 7th, 2010

A journal entry from: BIGtrip

In Santiago angekommen muessen wir die Uhrzeit 16 Stunden zurueckstellen. Somit liegt die Ankunftszeit in Chile sogar noch vor unserer Startzeit in Neuseeland :o)

Chile ist fuer unsere Reise keine eigentliche Zieldestination. Mit unserem "Round the World Ticket" ist Santiago jedoch die einzige suedamerikanische Stadt, die von Auckland aus angeflogen werden kann. So nutzen wir die Moeglichkeit, um Stadt und Umgebung waehrend drei Tagen kennenzulernen. Zuerst noch etwas unsicher (aufgrund des Strassenkriminalitaets-Image suedamerikanischer Grossstaedte) bewegen wir uns schon bald selbstsicher durch die Strassen und grossen Fussgaengerzonen der Stadt. Auffallend sind die Polizeipatrouillen, welche man etwa alle 10 Minuten antrifft. Um allen Vorurteilen zu begegnen, ist jedoch zu erwaehnen dass wir keinerlei Zwischenfaelle betreffend Sicherheit sahen.

Die Sehenswuerdigkeiten sind zwar nicht berauschend, doch gibts einige schoene Plaetze, historische Gebaeude und Kathedralen. Es ist interessant, einfach auf einem Baenkli zu sitzen und die vielen Eindruecke auf sich einwirken zu lassen: Kinder in Brunnen badend, auf Campingtischen Schach spielende Maenner, an allerlei Staenden angebotetener Krimskrams, herumrennende heimatlose Hunde...

Mit dem chilenischen Reisefuehrer Rodriguo, zwei Brasilianerinnen und einem Griechen gehen wir zudem auf einen Tagesausflug zur 120 Kilometer entfernten Hafenstadt Valparaiso und zum Strandort Vina del Mar. Unterwegs gibts noch eine wunderbare Degustation auf einem chilenischen Weingut.

________________________________________________________

Po przylocie do Santiago musimy przestawic zegarki 16 godzin wstecz. To znaczy, ze wlasciwie wyladowalismy w Chile wczesniej niz wystartowalismy w Nowej Zelandii :o)

Chile nie bylo w planach naszej podrozy. Bilet dookola swiata, z ktorym latamy, zezwala nam jednak tylko na takie polaczenie z Nowa Zelandia. Korzystamy wiec z okazji i postanawiamy pozwiedzac troche stolice Chile i jej okolice. Poczatkowo stawiamy kroki troche niepewnie, nie wiedzac jak sie tu traktuje  cudzoziemcow i na ile mozemy czuc sie bezpiecznie. Okazuje sie, ze nie ma sie czego bac, jesli ma sie oczy i uszy otwarte. Ludzie sa tu bardzo przyjazni a niemal na kazdym kroku mozna spotkac patrole policji.

Atrakcje miasta nie sa moze zbyt ekscytujace. Niemniej jednak podczas spaceru wzdluz "paseos" napotykamy na rozne ladne place, skwerki, budynki waznych instytucji, parki zieleni itd. Najwieksza przyjemnosc sprawia nam wylegiwanie sie w sloncu na lawkach miejskich i obserwowanie tego, co sie dzieje wokol. Dzieci kapiace sie w fontannach, starsi panowie grajacy w szachy w wielu zaulkach, sprzedawcy uliczni ze swoimi malenkimi kramami, panowie czyszczacy buty bogatym biznesmenom, psy szwendajace sie bez celu....

Jednego dnia dolaczamy do dwoch Brazylijek i Greka i ruszamy razem z przewodnikiem Rodriguo do barwnego portu Valparaiso (120 kilometrow na zachod od Santiago) i do kurortu wypoczynkowego Vina del Mar. Po drodze zaliczamy jeszcze degustacje fantastycznych chilijskich win w jednej z wielu winnic.